zespół

O relacji z lękiem

18/05/2020
 
 

   Zacznę filozoficznie - od pewnej metafory która pojawiła mi się niedawno. Otóż zobaczyłam pojęcie LĘKU bardzo blisko pojęcia PIĘKNA. Obydwa swoją definicję zawierają w indywidualnej odpowiedzi czy reakcji na nie przez daną osobę. Eric-Emmanuel Schmitt w swojej książce „Talent do życia” pisze ; „Piękno jest wszędzie. Gdziekolwiek zwrócisz oczy”. Jeśli przyjmiemy tę perspektywę - tak samo może być z lękiem. Narodziny dziecka mogą być zarówno pięknem jak i lękiem. Zachmurzone, ciemne, oceaniczne niebo jednej osobie wyda się straszne a na drugą będzie działać kojąco bo przywoła miłe wspomnienie siedzenia w kafejce na plaży w Portugalii, gdzie popijała herbatę i słuchała jazzu. Tak samo – będzie z odbiorem tegoż samego nieba w aspekcie piękna – komuś wyda się brudne i brzydkie a komuś innemu piękne w swej potędze.
   To co ważne dla mnie i co posiada dużą nośność (również w pracy terapeutycznej) to druga metafora która przyszła mi do głowy kiedy myślałam o tym artykule. Mianowicie – że lęk jest trochę jak czas Present Perfect w gramatyce angielskiej. To taki czas który jest trochę przeszły a trochę teraźniejszy. Mówi o czynności, która miała źródło w przeszłości (bliższej lub dalszej) a jego skutki są obecne w „TERAZ”.
Lęk jest naszą odnawiającą się reakcją, lub od dawna tworzącą się częścią naszej struktury charakteru, na coś co zdarzyło się lub zdarzało KIEDYŚ. W dialogu z lękiem ( dużo bardziej podoba mi się słowo „dialog” niż „walka”) ważne byłoby zatem aby zostawał sprowadzany do „TU I TERAZ”. Trochę z psychologii humanistycznej i egzystencjalnej, a trochę z filozofii buddyzmu- lęk jest raczej w przeszłości (jego źródła) lub w przyszłości (przewidywanie niechcianych wydarzeń). Kiedyś się zainstalował, lub został nam zainstalowany i teraz towarzyszy w myśleniu i działaniu, stanowi o naszej relacji ze światem.
Ktoś mógłby powiedzieć ; „ok, ale COVID-19 jest w TU i TERAZ a nie w KIEDYŚ...”. Racja. Ważne jest jednak jak w KIEDYŚ utworzyła się w tej osobie ogólna podatność na lękowe spostrzeganie świata, potrzeba kontroli rzeczywistości, jak bardzo świat bywał zagrażający. Być może mama bywała zaniepokojona że zarazimy się od dzieci jakąś chorobą i mniej bawiliśmy się na podwórku. Albo w szkole podstawowej zmarł nam bliski kolega na skutek ciężkiej choroby i w poczuciu rozpaczy oraz niezgody na tę sytuację, nauczyliśmy się myślenia „choroba to śmierć”.
Oczywiście są sytuacje, kiedy tę optykę myślenia o TU i TERAZ jako „nielękową” trudno jest tak po prostu zastosować bez szerszego wsparcia. Na przykład sytuacja powtarzającej się przemocy domowej, gdzie rzeczywistość cały czas przynosi ugruntowujące w lęku nowe doświadczenia.
Ten kontakt z TU I TERAZ ma w sobie pewną nośną siłę- zakorzenia nas w świecie i w sobie samych. Kiedy odczuwamy lęk – często mamy wrażenie rozedrgania, zawieszenia czy rozproszenia, często trudności z koncentracją. Lękowe myśli natrętnie powracają. Jednak próba skupiania uwagi na ciele po pierwsze powoduje rozproszenie jej strumienia i tylko część chwyta się lękowych treści, bo druga część skupia się na ciele. Na przykład na tym jak stopami czuję ziemię. Albo jak promienie słońca ogrzewają mi kark. Czy może jak zaciskają się i rozprężają mięśnie rąk w wykonywanym ćwiczeniu. Nawiązuje się ponowny kontakt z ciałem a więc też odnawia baza poczucia że istniejemy a zatem mamy pewne zasoby do obrony czy ucieczki.
Koncentracja na chwili obecnej daje również szansę na zobaczenie wyraźnej granicy pomiędzy KIEDYŚ a TERAZ. Kiedyś, często jak byliśmy mali – nasze postrzeganie świata było ograniczone do relacji z rodzicami czy innymi bliskimi osobami; to oni nadawali znaczenia wszystkim wydarzeniom. Mama mogła krzyczeć ze strachu na widok pająka lub wpajać nam że związek z drugim człowiekiem to coś zagrażającego. Inna mama zbierała pająka na kartkę i wynosiła na zewnątrz albo mówiła o związkach w sposób zachęcający. Albo też – związek był dla niej treścią życia i sztywniała ze strachu na myśl że mogłaby być samotną matką, godząc się na złe traktowania. Takie przekazy będą właśnie tym czymś, zalążkiem lęku lub ufności w świat.
Uświadomienie sobie że TERAZ jest inne niż KIEDYŚ bo mamy cały szereg zasobów do radzenia sobie z trudnościami (mimo że może nie czujemy ich dostępności) jest ważnym zaczątkiem zmiany. Świat może na nas jakoś reagować, ale też my możemy reagować na niego innymi sposobami niż dotychczas.
   I na koniec – zwykle lęk na tyle mocno daje o sobie znać, na ile chcemy od niego uciec, zagłuszyć go czy zwalczać. Nic nie lubi być zwalczane, nawet lęk. Jeśli zdobędziemy się na zaciekawienie nim, otwartość na fakt że istnieje i tak samo jak my sami potrzebuje bycia dostrzeżonym, zacznie się oswajać i mniej dawać we znaki. Jak „niegrzeczne” dziecko które po prostu szuka uwagi i „przyjęcia”. Taka postawa wymaga czasu i nie jest często łatwa, często przyda się pomoc w tym procesie, ale warto pamiętać że symboliczne nadanie jej statusu „relacji z lękiem”, w której to relacji mogłoby dojść do takiego poukładania się z nim że nikt nikomu nie będzie już przeszkadzał.

 
 
 

« Powrót do listy

 

Pomagamy

 
Przyjdź:
ul. Wiertnicza 131
02-952 Warszawa (Sadyba)

Zadzwoń:
22 839 74 43 lub 721 43 43 34