zespół

Jakie zmiany mogą uratować Twój związek?

 
 

Mowa oczywiście o zmianach, które jeśli wystąpią to związek dwojga ludzi ma szansę się poprawić, może pojawić się w nim nowa jakość. Jak to osiągnąć?

Witaj w cyklu notek Para w mojej głowie. Przeanalizowaliśmy już kluczowe elementy dynamiki związków, dziś zastanowimy się, jak je zmieniać… na lepsze.

Po pierwsze zmiana nie może wystąpić w czasie bardzo aktywnej wojny! Należy odstawić karabiny i uznać przynajmniej tymczasowy znak pokoju. Takie warunki są konieczne, aby mogła powstać płaszczyzna wspólnego porozumienia. W gniewie, złości, żalu i smutku nie ma już energii na proces zmiany, a zmiana wymaga naprawdę wysiłku.

Często zadajemy sobie pytania: Czy jeśli będę chcieć dokonać zmiany na coś zauważalnie nowego, to czy jest to w ogóle możliwe?

Kiedy rozmawiam z parami o potrzebie zmiany w ich związku, to pomimo, że w aktualnej chwili są oni parą mocno skonfliktowaną, często słyszę: Ależ my się tak na końcu kochamy więc po co ta zmiana?

Związek nie ulegnie żadnej przebudowie, jeśli nie będzie zmiany. Jednocześnie w parach nie zawsze chodzi o słowo kocham, a częściej o słowo lubię – o przyjaźń. Bardzo skłócone, często otwarcie raniące się pary, przepychające się i manipulujące wcale nie chcą się rozstać. Dlaczego? Bo są długo razem, bo się kochają, bo mają dzieci, bo rozstanie przeraża. W tych parach jednak nie ma rzeczy podstawowej, do której będzie potrzebna zmiana, nie ma przyjaźni.

Zmiana nastąpi ona tylko wtedy kiedy:

  • lubimy partnera – tak po prostu;
  • kiedy osoba, dla której mamy się zmienić uważa że to jest ważne;
  • kiedy będziemy rozumieć, po co jest ta zmiana;
  • jeśli jest w nas energia, siła na zmianę;
  • kiedy jest wiara, że zmiana nie oznacza utraty władzy, ważności (że zmiana to zupełnie coś innego niż podporządkowanie się).

Dlaczego ludzie w ogóle chcą zmiany? Kiedy myślimy o podjęciu tego wysiłku, to oczywisty staje się pomysł aby zrobić to z miłości, aby zrobić przyjemność najbliższej osobie, oraz po prostu zadbania o tę osobę. Jednak kiedy małżeństwo ma problemy, wali się, a nawet jest bliskie rozpadowi to wtedy początki zmiany następują w trakcie odczuwania jeszcze złości, żalu czy gniewu i smutku. Z jednej strony to nie są najlepsze warunki, a z drugiej powstaje pytanie: kiedy szczęśliwi ludzie decydują się żeby włożyć wysiłek w zmianę? Niestety bardzo rzadko, bo szczęśliwi ludzie po prostu sobie wspólnie żyją.

Jest jeszcze jedna taka ważna prawda: największym motywatorem do zmiany w rozwalającym się małżeństwie jest strach przed samotnością. Dlatego też sprawy nieco się komplikują, jeśli para przychodzi na terapię w czasie z jednej strony bardzo dużego konfliktu, a z drugiej w momencie kiedy jeden z partnerów jest zaangażowany w związek poza parą, ale to pozostawię na jakąś oddzielną dyskusję.

Warunki do zmiany

W czasie kiedy para będzie przechodziła proces zmiany, potrzebne jest zaangażowanie obydwu osób zainteresowanych, ale nic nie szkodzi jeśli jedna z osób będzie miała rolę wiodącą. Tak jak w tańcu, aby płynnie sunąć po parkiecie potrzeba, aby obydwie osoby dobrze znały kroki ale tylko jedna z osób ten taniec prowadzi.

Aby stworzyć warunki do zmiany para musi odstąpić od grożenia sobie rozwodem. To działanie ostateczne, naprawdę kończące związek, zaś groźba kompletnie blokuje przestrzeń dla zmiany. Dlaczego tak się dzieje? Kiedy jedna z osób grozi rozwodem, to po pierwsze wypowiedziane to za pierwszym razem, naprawdę brzmi bardzo groźnie. Ale po drugie, takie słowa często pozostają w nas na bardzo długo. Często przychodzą z powrotem w trudnych momentach. Raz po raz ponawiana groźba jest pewnym straszakiem, ale partner zaczyna przewidywać zagrożenie i wie, że są to tylko groźby a nie realny rozpad.

Para pozostaje w tańcu groźba-zagrożenie, ale sytuacja nie ulega zmianie. Jeśli dołączą się do tego ciche dni, to można by powiedzieć, że całe zdarzenie zostaje zapisane, a potem wymazane. Czyli ostatecznie nic się nie zmienia. Stoimy w miejscu, jednak bardziej urażeni. Są ludzie, którzy bardzo silnie pamiętają i takie grożenie powoduje, że żadna rana nie jest w stanie się zagoić. Powoli traci się sens żeby coś uległo renegocjacjom, a ostatecznie zaczyna się proces oddalania.

Jakakolwiek transformacja związku może zatem nastąpić, jeśli obydwie strony zaakceptują, że jest zgoda na nowe rozmowy i przestrzeń i zaczną spoglądać ku sobie a nie od siebie oraz na samych siebie. Oglądanie tutaj naszych własnych reakcji jest również elementem świadomej zmiany. Na lepsze.
 

dr n. med. Magdalena Namysłowska
Specjalista, psychiatra, psychoterapeuta

 

Zobacz wszystkie aktualności eksperta: Magdalena Namysłowska

 
 

« Powrót do listy

 

Pomagamy

 
Przyjdź:
ul. Wiertnicza 131
02-952 Warszawa (Sadyba)

Zadzwoń:
22 839 74 43 lub 721 43 43 34