zespół

Komunikacja kluczem do wzajemnej wymiany między matką a dzieckiem

 
 

Komunikacja pomiędzy matką a niemowlęciem odbywa się w niuansach i półtonach i trudno podać do niej jednoznaczne wskazówki. Jednym z istotnych zaleceń dla rodzica, wydaje się być dostrojenie do dziecka. 

Pomocna może okazać się myśl, aby komunikatów dziecka a więc jego płaczu a następnie złości nie brać osobiście. W takich momentach, młodej mamie bardzo trudno o dystans do sytuacji, w której się znalazła a jest on bardzo potrzebny, aby móc się kierować spokojną obserwacją niemowlęcia i zaufaniem do siebie. Wtedy też mogą się uruchamiać różne wewnętrzne autokrytyczne głosy, które wobec młodziutkiej osoby w nowej roli i jeszcze dość kruchej, zdolne są w momencie napięcia do nadwątlenia własnego wizerunku. Czasami mogą być one również wzmacniane z zewnątrz od różnych życzliwych osób i mama słyszy, że „ma za chude mleko i dlatego dziecko płacze” albo, że „dziecko płacze, bo jest głodne i wymaga nakarmienia”, czy też porównanie dotyczące innych czasów albo innych dzieci.

Pozwól dziecku się poprowadzić

Dlatego tak istotne jest danie sobie czasu i pozwolenie, aby to dziecko było na początku nauczycielem w tym procesie wzajemnego poznawania się i budowania więzi. Aby wiodło mamę przez krainę swoich potrzeb, co nie znaczy dyktowało swoje warunki.

Nie tylko dziecko rozwija się poszerzając swój repertuar o nowe czynności i umiejętności, również matka, zwłaszcza przy pierwszym dziecku, towarzysząc mu przy jego rozwoju, sama wzrasta i odkrywa dla siebie nową rolę. Ten proces nie przebiegałby prawidłowo, gdyby nie wzajemna wymiana komunikatów. Dziecko zwraca się z czymś do matki, świadomie lub nieświadomie, a ona odpowiada na jego potrzebę w mniejszym lub większym stopniu. Podobnie jak dziecko ma swoją indywidualność i trudno je porównać z innym urodzonym w tym samym czasie, tak rodząca się więź między matką a dzieckiem będzie miała niepowtarzalny charakter. Matka, która poświęci czas i swoją uwagę na rozpoznawanie komunikatów, które wysyła do niej dziecko, będzie potrafiła odróżnić stan głodu od stanu zmęczenia czy irytacji. Tym samym matka, na tym wczesnym etapie rozwoju, staje się ekspertem od swojego niemowlęcia i jest w stanie właściwie zareagować w określonej sytuacji.

Wyjątkowy język dziecka i matki

Z czasem płacz, kręcenie główką, wykrzywianie twarzy, ruchy małego ciałka i podrzucanie nóżek zmieniają się w pokazywanie paluszkiem, kręcenie potakująco lub przecząco głową a wreszcie w sylaby i pierwsze słowa. Mawia się, że dziecko mówi w swoim języku czy nazywa coś po swojemu i to właśnie matka jest w stanie rozszyfrować, co się kryje pod nazewnictwem dziecka. Co więcej, to matka jest na „wyższym” poziomie i może zachęcać dziecko poprzez inicjowanie rozmowy do nazywania spraw jego dotyczących, tym samym pomaga mu harmonijnie rozwijać się na różnych płaszczyznach. Taka wczesnowerbalna komunikacja, która w dużej mierze odbywa się między matką lub innym pierwszym opiekunem a dzieckiem, jest zazwyczaj zrozumiała w wąskim kręgu. Jednocześnie może dać dużo satysfakcji i wzmacniać budującą się między tą parą więź.

Nawiążę ponownie do cytowanych wcześniej słów Winnicotta o parze matka i dziecko, aby podkreślić wagę tej obserwacji. Podobnie jak matka, która karmi piersią, podaje dziecku pokarm już wcześniej przez nią strawiony, tak matka zapoznaje dziecko ze światem swoimi słowami. Jedną z dróg percepcji dziecka (na pewnym etapie rozwoju) jest nazywanie przez matkę rzeczy, stanów, odczuć i wrażeń w indywidualnym kontakcie pomiędzy nią a dzieckiem. Istotne w tej komunikacji jest to, aby nazywać to, co się dzieje z dzieckiem i to, co może ono przeżywać w danej sytuacji a nie ujawniać mu własne, co do niego oczekiwania i wyobrażenia.

Relacja matki i dziecka

Pełna miłości i akceptacji postawa matki wyrażana zarówno werbalnie jak i niewerbalnie, pozwala dziecku na rozwój w optymalnych warunkach. W zamian, matka ma możliwość obserwowania jak jej dziecko staje się z każdym dniem zdolne do coraz to nowych rzeczy i staje się niepowtarzalną małą istotą. W wyniku tej interakcji, przecięta przy porodzie pępowina, zamienia się w niewidoczną więź przywiązania, której struktura i tkanka jest w istotny sposób zależna od matki. Wcześniej pisałam o części komunikacji matki z dzieckiem, która cechuje się wzajemnością. Dziecko wysyła komunikat, matka stara się go odczytać i stosownie zareagować. W tym miejscu natomiast, mam na myśli część tej komunikacji, która przebiega jednostronnie. Dzieje się tak, gdy na przykład sfrustrowane dziecko głośno krzyczy i matka nie jest w stanie odgadnąć przyczyny a każda jej reakcja wzmaga płacz maleństwa. W tej sytuacji, matce pozostaje wytrzymać stan dziecka pamiętając, aby nie traktować tego osobiście myśląc, że dziecko specjalnie płacze lub też płacze na złość. Zazwyczaj ten stan nie trwa bardzo długo i po pewnym czasie matka może spróbować odgadnąć na nowo potrzebę dziecka (na przykład nakarmić je, przewinąć, zmienić pozycję czy ukoić w inny sposób). Istotne jest, aby krzyczącego małego człowieka nie pozostawiać samemu sobie, aby delikatne trzymanie komunikowało: „Jestem przy tobie”, „Jestem obecna”.

W odnajdywaniu się w roli matki potrzebna jest tolerancja, zarówno dla swoich nowych stanów i odczuć, jak i dla dziecka. Poprzez tolerancję dla często frustrujących i gwałtownych stanów dziecka, komunikujemy naszą żywą obecność przy dziecku i potwierdzamy naszą zdolność do rodzicielstwa. Stoi za tym wiedza, że dziecko nie jest w stanie zintegrować swoich „surowych” odczuć. Potrzebuje ono, aby zostały one przez matkę „przetrawione” i „odtrute” z zagrażających dziecku treści.

Gdy dorosły opiekun mówi do dziecka, może być zaskoczony, kiedy w pewnym momencie maluch wykazuje się zrozumieniem i wykonuje proste polecenie. To moment, w którym dziecko jest w stanie więcej odebrać z komunikatu rodzica niż wyrazić i przekazać. Potrzeby dziecka zmieniają się wraz z wiekiem i sposób ich komunikowania dąży do coraz dojrzalszej formy wyrazu, czyli mowy. Jednak, na tym etapie mogą pojawiać się przejściowe okresy, kiedy dziecko chętniej sięgnie po wcześniejsze sposoby wyrażania.

Waga reakcji

 Mając na uwadze, że dziecko jest całkowicie zależne od matki i od jej reakcji na jego wczesnodziecięce komunikaty, istotne wydaje się zwrócenie uwagi na wpływ tych reakcji na dziecko. Pamiętając o formującej roli rodzica, jeśli dziecko będzie nakłaniane do bycia kimś innym lub czucia czegoś innego niż w rzeczywistości, dostaje od rodzica przekaz:

  • „Nie chcę, żebyś taki był”, „Nie chcę, żebyś tak czuł”. To może się odbywać bardziej lub mniej subtelnie, jednak efekt wywiera podobny.
  • Dziecko może słyszeć zaprzeczenie: „Duży chłopiec tak nie robi”, kiedy akurat się rozpłacze albo potrzebuje bliskości mamy.
  • „To nie pasuje do dziewczynki”, kiedy aktywna dziewczynka ochoczo bada świat lub nie pozostaje dłużna swoim kolegom z piaskownicy.

Inny komunikat od rodziców może służyć załagodzeniu natężenia emocji na przykład:

  • To nie może aż tak boleć”, kiedy akurat otarcie piekielnie piecze,
  • „No wiesz! To już przesada!”, kiedy dziecko wyraża jakąś swoją zależnościową potrzebę, np. bycia przytulonym czy wziętym na kolana.

Czasami przejawia się w nakłanianiu do czegoś odwrotnego:

  • „Pocałuj ciocię, przecież ją lubisz”, kiedy dziecko raczej stroni od osób niezwiązanych z nim bezpośrednio,
  • „Przeproś chłopca natychmiast, przecież nie chciałeś”, podczas gdy wiaderko zostało wyrwane celowo i w tym momencie dziecko przeżywa satysfakcję ze zwycięstwa.

Słysząc to, dziecko reaguje na negującą część komunikatu i sytuacja się odwraca. To dziecko zaczyna się dostosowywać do wyobrażeń rodziców o sobie a nie rodzice dostrajają się do stanów odczuwanych i przeżywanych przez dziecko. Zazwyczaj to opiekunowie źle się czują z intensywnie przeżywaną i wyrażaną przez dziecko emocją, niekoniecznie trudną, o czym pisałam już wcześniej. Zaprzeczają jej, starają się ją wyperswadować, przekonać do innej.

Ze względu na to, że część komunikacji odbywa się świadomie a część nie, a co w ogromnym stopniu wpływa na sposób kształtowania się dalszej więzi, młodym rodzicom może wydawać się trudne do wyobrażenia sprostanie wszystkim potrzebom dziecka. Być może pojawi się myśl, że to mnie przerasta i jest to zrozumiałe u kogoś, kto debiutuje w nowej roli. Warto jednak przy tym pamiętać, że zaufanie do siebie, wsłuchiwanie się w swój wewnętrzny głos jest najistotniejsze w kontakcie z własnym dzieckiem. Rady z zewnątrz, w tym również treść tego artykułu, można potraktować jako pewną perspektywę, która może być pomocna w zrozumieniu, w tym wypadku, czym jest wrażliwa komunikacja w nowopowstającej więzi między matką a dzieckiem. 

Agnieszka Łukasiewicz–Posyniak
Specjalista, psychoterapeuta

 
 
 

« Powrót do listy

 

Pomagamy

 
Przyjdź:
ul. Żegiestowska 22B
02-924 Warszawa (Sadyba)

Zadzwoń:
22 839 74 43 lub 721 43 43 34